Samoedukacja- moje błędy

book-1738607_1920

Ostatnio przyłapałam się na tym,  że moja biblioteczka co miesiąc powiększa się o nowe tytuły,  dotyczące rozwoju osobistego i samodyscypliny. Stos książek o lepszym, bardziej wartościowym i zorganizowanym sposobie życia sprawiał, że sama czułam się bardziej zorganizowana, miałam silne poczucie, że w moim życiu coś się zmienia na lepsze i rozwijam się w pozytywnym kierunku. Jednak w moim życiu nie zmieniało się nic. Było to tylko złudzenie, które sprawiało,  że każda nowa pozycja w biblioteczce dawała mi poczucie, że jestem  najambitniejszą osobą na Ziemi.  Myślę,  że nadal by tak  było,  gdybym nie usłyszała podczas jednego z webinarów, że te wszystkie książki, poradniki, są tylko moją ucieczką, od robienia tego,  co właściwie powinnam robić. Codziennie marnowałam czas na czytanie poradników,  przez co coraz więcej rzeczy odkładałam na później.

W końcu pomyślałam  –  co mi po tych wszystkich poradnikach, jeśli zamiast czerpać z wiedzy którą mi dają, wolę kupować książkę za książką, wyszukując w internecie  te, które mają najlepsze recenzje. Następnie jak najszybciej je zamawiać, i to tylko w tej księgarni,  która oferuje najszybszą wysyłkę. Traciłam cenny czas, ten który mogłabym wykorzystać bardziej produktywnie, na oszukiwanie siebie i udawanie, że książka z tym pięknym tytułem, leżąca pomiędzy innymi, jeszcze bardziej przyciągającymi wzrok tytułami, zmienia moje życie  na lepsze. Nie rozumiałam, że bezmyślne czytanie książki za książką, bez chwili na refleksję, w biegu, nie wnosi nic do mojego życia i że w ciągu kilku dni zapomnę nie tylko treść, a nawet tytuł. Zaraz potem, znów będę zaaferowana kupnem nowego, jeszcze lepszego egzemplarza.

ju

Dużo czasu potrzebowałam aby zrozumieć, że książki owszem, są warte przeczytania, ale  żeby coś z nich wynieść, muszę czytać je  spokojnie, ze zrozumieniem, bez pośpiechu. Tylko taka lektura pozwoli mi dogłębnie przestudiować wiedzę, którą w sobie zawierają.

I tak od kilku już tygodni, nie zakupiłam żadnej książki, chociaż niełatwo jest po tylu latach odzwyczaić się od nawyku. Teraz wracam do starych książek, staram się znaleźć codziennie 30 minut, by przy gorącej herbacie, zanurzyć się w lekturze. Staram się już nie czytać przed snem, gdy ledwo mogę otworzyć oczy, za to wykorzystuję czas w drodze do pracy, który wcześniej spędzałam na słuchaniu muzyki.

Widzę efekty, ale jeszcze dużo pracy przede mną:)

Advertisements

3 myśli na temat “Samoedukacja- moje błędy

  1. Ja uwielbiam myśleć o sobie jak o kimś mega produktywnym, kto ciągle działa, odnosi jakieś sukcesy, ale… w głównej mierze jest to tylko myślenie i wyobrażenie sobie jak mogłoby wyglądać moje życie. W sumie to nie tak dawno temu postanowiłam działać – postanowiłam zacząć coś robić, kiedy zorientowałam się, że za chwilę matura 😀 jestem pełna zapału i entuzjazmu i po prostu w końcu mi się chce – mam tylko nadzieję, że taki stan utrzyma się na dłużej 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Trafna uwaga! Też zdarza mi się przyłapać się na tym, że czytam bez głębszej refleksji. Więcej nie oznacza automatycznie lepiej. Kiedyś miałam ambicję dużo czytać, co wyrażało się w narzuconej ilości pozycji w roku, ale to nie było korzystne na dłuższą metę. Czasami książkę trzeba po prostu przetrawić. I mówię to nie tylko o poradnikach, gdzie przydałoby się wypróbować w realu proponowane metody, na co trzeba czasu, ale też o beletrystyce. Pożyć poruszonymi problemami, popatrzeć z tej perspektywy, zainspirować się do wprowadzenia zmian i dopiero gdy ta siła wygaśnie, ruszać do nowej lektury.

    Powodzenia!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s